Spór między „lubił” a „lubiał” pokazuje, jak zderzają się norma językowa, nawyki mówienia i wpływy regionalne. Dla jednych „lubiał” brzmi swojsko, dla innych rażąco niepoprawnie. Problem wraca regularnie: w szkole, w internecie, w codziennych rozmowach. Warto go rozłożyć na czynniki pierwsze – nie tylko zapamiętać „co jest poprawne”, ale zrozumieć, dlaczego tak jest i skąd biorą się wątpliwości.
Na czym polega problem: „lubił” czy „lubiał”?
W centrum sporu stoją dwie formy czasu przeszłego czasownika lubić w rodzaju męskim, liczbie pojedynczej:
- lubił – według słowników forma uznawana za poprawną w polszczyźnie ogólnej,
- lubiał – forma używana potocznie i regionalnie, kwalifikowana jako niepoprawna w normie ogólnej.
Trudność nie bierze się znikąd. Polski system czasowników podpowiada różne analogie: mamy przecież pary typu „miał – miewał”, „robił – robił”, „siedział – siedział”. Ktoś osłuchany z formami „miałem – miałam”, „wiedziałem – wiedziałam”, może intuicyjnie „dociągnąć” ten wzór do „lubił – lubiał”. Na pierwszy rzut ucha nie brzmi to tak egzotycznie jak ewidentne błędy typu „poszłem” czy „włanczam”.
Problem dotyczy więc nie tylko pojedynczego słowa, ale też tego, jak działa system języka: kiedy analogia jest dozwolona, a kiedy prowadzi do form uznawanych za błędne.
Co mówi współczesna norma językowa
W aktualnych słownikach i poradnikach językowych odpowiedź jest jednoznaczna: poprawną formą jest wyłącznie „lubił”. „Lubiał” bywa odnotowywane co najwyżej jako forma potoczna, gwarowa lub błędna.
Jedyną dopuszczalną formą w polszczyźnie ogólnej (pisanej i oficjalnej mówionej) jest: „On lubił czekoladę”, nigdy: „On lubiał czekoladę”.
Norma współczesna opiera się na kilku filarach:
- słowniki normatywne (np. Wielki słownik ortograficzny, słowniki poprawnej polszczyzny),
- kodyfikacja szkolna – wymagania egzaminacyjne, podręczniki,
- użycie w polszczyźnie oficjalnej – media, literatura, teksty urzędowe.
W tych trzech obszarach „lubiał” po prostu nie występuje jako forma akceptowana. Co więcej, jest łatwo wychwytywane jako błąd – także przez osoby, które na co dzień same mówią „lubiał”, ale w piśmie starają się tego unikać.
Dlaczego „lubił”, a nie „lubiał” – od strony gramatyki
Czasownik lubić należy do grupy czasowników z tematem zakończonym na -i-. W czasie przeszłym tworzy formy według schematu:
lubi- + -ł (rodzaj męski) → lubił
Tak samo działają inne czasowniki tego typu:
- robić → robił,
- chodzić → chodził,
- gubić → gubił.
Forma „lubiał” zakładałaby istnienie tematu „luba-” lub „lubi-a-”, co w systemie odmiany czasowników nie ma uzasadnienia. Jest to efekt analogii do innych czasowników, np.:
- umieć → umiał,
- wiedzieć → wiedział.
W tych przykładach temat czasownika i jego historia fonetyczna są inne: „umieć” nie tworzy formy „umić”, a „wiedzieć” nie ma „wiedił”. Czasownik „lubić” należy więc do innego typu odmiany niż „umieć” czy „wiedzieć”, mimo że w mowie potocznej te zależności łatwo się zacierają.
Norma językowa nie pozwala na „przenoszenie” wzorów odmiany z jednej grupy na drugą, jeśli nie stoi za tym długotrwała, powszechna zmiana systemowa. „Lubiał” pozostaje więc formą odczuwaną jako odstępstwo, a nie jako nowa, legalna wariantywność.
Skąd wzięło się „lubiał” – tło historyczne i regionalne
„Lubiał” nie jest wymysłem ostatnich lat ani wyłącznie „błędem szkolnym”. Ma swoje korzenie w historii polszczyzny oraz w zróżnicowaniu regionalnym języka.
W wielu gwarach i odmianach terytorialnych polskiego obserwuje się tendencję do rozszerzania wzoru typu „miał – umiał – wiedział” na inne czasowniki. Stąd pojawiają się formy:
- „robił” → „robiał”,
- „gonił” → „goniał”,
- „lubił” → „lubiał”.
Dla użytkowników takich odmian języka są to formy całkowicie naturalne, które niosą dodatkowo silne zabarwienie lokalne, swojskie. Problem zaczyna się tam, gdzie granica między mową lokalną a polszczyzną ogólną przestaje być widoczna – zwłaszcza w miastach, w mediach społecznościowych, w przestrzeni ogólnopolskiej.
Analogia i „wyrównywanie” systemu
Język ma silną tendencję do upraszczania i ujednolicania. Z punktu widzenia użytkownika wygodne jest, gdy podobne czasowniki odmieniają się „tak samo”. Mechanizm jest prosty: skoro istnieje „wiedział”, dlaczego nie miałoby istnieć „lubiał”?
Takie „wyrównywanie” systemu przez analogię to naturalny proces. Normatywiści jednak często reagują z opóźnieniem lub oporem – uznają część nowych form za błędy, dopóki nie staną się naprawdę powszechne w polszczyźnie ogólnej i utrwalone w tekstach pisanych. W przypadku „lubiał” do takiej zmiany nie doszło. Forma ta pozostała ograniczona głównie do rejestrów potocznych i regionalnych.
Stąd bierze się zresztą rozdźwięk między codziennościowym uzusem a nauczaniem szkolnym. Uczeń słyszy w domu „Zawsze lubiał piłkę nożną”, a w szkole dowiaduje się, że to błąd. Zrozumienie, że chodzi o dwie różne odmiany języka – lokalną i ogólną – pomaga oswoić ten konflikt, zamiast traktować go tylko jako „poprawianie dla poprawiania”.
Konsekwencje wyboru formy w praktyce
Wybór między „lubił” a „lubiał” nie jest tylko czysto teoretyczną zabawą. Ma realne skutki w zależności od kontekstu, w jakim pada dana forma.
W szkole „lubiał” jest błędem językowym. Pojawienie się go w wypracowaniu, na sprawdzianie czy egzaminie będzie odnotowane jako poważne uchybienie. Uczeń może zostać oceniony niżej nie tylko za samą formę, ale także za ogólną „niepoprawność językową”.
W tekstach oficjalnych (CV, maile służbowe, prace dyplomowe, teksty do mediów) użycie „lubiał” silnie obniża wiarygodność nadawcy. Niezależnie od tego, czy rozmówca prywatnie akceptuje tę formę, w sytuacjach oficjalnych oczekuje się trzymania normy. To kwestia nie tylko „estetyki”, ale też przewidywalności języka w komunikacji publicznej.
W mowie potocznej ocena bywa bardziej złożona. Wśród znajomych z tego samego regionu „lubiał” może być niezauważalne lub wręcz budować wspólnotę – jako element lokalnej gwary. W grupie zróżnicowanej terytorialnie może jednak brzmieć „wiejsko”, „niechlujnie” albo od razu zostać skojarzone z brakiem wykształcenia, nawet jeśli to niesprawiedliwy stereotyp.
Im bardziej oficjalna sytuacja i im szersze, zróżnicowane grono odbiorców, tym mocniej warto trzymać się formy „lubił”. „Lubiał” szybko staje się wówczas etykietą: „ktoś, kto nie zna zasad”.
Z tego powodu świadome osoby często rozdzielają użycie: prywatnie mówią gwarowo, ale w piśmie i w wystąpieniach publicznych konsekwentnie stosują formy zgodne z normą ogólną.
Jak oduczyć się „lubiał” – praktyczne wskazówki
Dla wielu osób „lubiał” to nawyk wyniesiony z domu i utrwalany przez lata. Samo „zapamiętanie reguły” rzadko wystarcza. Lepsze efekty dają konkretne strategie pracy z własną mową i pismem.
Po pierwsze, warto osadzić „lubił” w szerszej rodzinie czasowników. Pomocne może być świadome powtarzanie całych serii:
- robić – robił,
- gubić – gubił,
- lubić – lubił.
Nawykowa para „lubić – lubiał” zostaje w ten sposób „otoczona” poprawnymi wzorcami, które wzmacniają właściwe skojarzenie. Im częściej forma „lubił” będzie się pojawiać w kontekście podobnych czasowników, tym szybciej stanie się automatyczna.
Po drugie, pomocne jest czytanie na głos tekstów, w których występuje „lubił”. Nie chodzi tylko o bierne widzenie formy na papierze, ale o przećwiczenie jej artykulacji. Warto świadomie wybrzmiewać końcówkę „-ił”, aby odróżnić ją od „-iał”.
Po trzecie, można wdrożyć prostą technikę korekty własnych wypowiedzi:
- Przez pewien czas zwracać szczególną uwagę na momenty, gdy w głowie pojawia się „lubiał”.
- Natychmiast powtórzyć zdanie z formą „lubił”.
- Jeśli jest to rozmowa, można nawet skorygować się na głos: „Zawsze lubiał… to znaczy: zawsze lubił słuchać muzyki”.
Taka autokorekta z czasem „przepisuje” nawyk na nowo. Kluczowa jest konsekwencja – początkowo może wydawać się to sztuczne, ale po kilkudziesięciu powtórzeniach forma „lubił” staje się coraz bardziej naturalna.
Wreszcie, dobrze jest przyjąć realistyczne podejście: celem nie musi być całkowite wykorzenienie wszystkich „lubiał” z prywatnej mowy, ale opanowanie poprawnej formy na tyle, by w sytuacjach oficjalnych pojawiała się automatycznie. Świadomość, kiedy „mogłoby przejść”, a kiedy „na pewno zaszkodzi”, ułatwia motywację do zmiany.
Podsumowanie: poprawność a tożsamość językowa
Spór „lubił” kontra „lubiał” odsłania szersze napięcie między normą ogólną a realnym uzusem. Z jednej strony istnieje jasno skodyfikowana zasada: w polszczyźnie ogólnej poprawne jest tylko „lubił”. Z drugiej – mocno zakorzenione przyzwyczajenia, tradycje regionalne i potoczne wzorce mówienia.
Praktyczny wniosek jest prosty: w piśmie i w sytuacjach oficjalnych warto bezwzględnie trzymać się formy „lubił”. „Lubiał” najlepiej zostawić tam, gdzie naprawdę ma swoje miejsce – w prywatnej, lokalnie zabarwionej rozmowie, jeśli w ogóle istnieje potrzeba z niego korzystać. Świadome rozróżnianie tych rejestrów daje swobodę: pozwala jednocześnie szanować normę językową i rozumieć, skąd biorą się od niej potoczne odstępstwa.
