Na lekcjach geografii pada proste pytanie: ile jest kontynentów? Problem pojawia się wtedy, gdy odpowiedzi z podręczników, internetu i zagranicznych źródeł zaczynają się ze sobą gryźć. Rozwiązaniem jest zrozumienie, że liczba kontynentów zależy od przyjętej klasyfikacji, a nie od jednej “świętej” definicji.
Warto więc uporządkować najpopularniejsze modele: 5-, 6- i 7-kontynentowe, zobaczyć, skąd się wzięły i gdzie są używane. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, dlaczego w polskiej szkole mówi się co innego niż w części krajów anglojęzycznych i czemu na fladze olimpijskiej jest pięć kółek, a nie siedem.
Czym właściwie jest kontynent?
Żeby sensownie policzyć kontynenty, trzeba wiedzieć, co jest liczone. Niby oczywiste, ale definicji jest kilka – i to one psują całą prostotę tematu.
Najczęściej kontynent określa się jako bardzo duży, ciągły obszar lądu otoczony morzami i oceanami. Brzmi logicznie, dopóki nie wejdzie do gry Europa i Azja – połączone lądem, bez wyraźnej naturalnej granicy.
Inne podejście traktuje kontynent bardziej kulturowo i historycznie. W tym ujęciu istotne są:
- tradycja i przyjęte nazewnictwo (np. Europa jako oddzielny kontynent),
- różnice kulturowe i historyczne,
- podział nauczania w szkołach i podręcznikach.
Do tego dochodzi jeszcze ujęcie geologiczne, w którym kluczowe są płyty tektoniczne i budowa skorupy ziemskiej. W tym modelu obraz kontynentów potrafi wyglądać zupełnie inaczej niż na mapie politycznej.
Kontynent nie jest kategorią absolutną, tylko umownym podziałem świata – różne dziedziny nauki i tradycje szkolne stosują różne definicje.
Model 7-kontynentowy – najczęstszy w krajach anglojęzycznych
W modelu siedmiu kontynentów wyróżnia się:
- Europę
- Azję
- Afrykę
- Amerykę Północną
- Amerykę Południową
- Antarktydę
- Australię (lub Australię i Oceanię)
To podejście dominuje w wielu krajach anglojęzycznych (np. USA, Kanada, Wielka Brytania) i często pojawia się w anglojęzycznych podręcznikach i materiałach edukacyjnych. Europa i Azja są tu traktowane jako dwa odrębne kontynenty, mimo że geograficznie tworzą jeden wielki masyw lądowy – Eurazję.
W tym modelu ważniejsza od fizycznego ukształtowania terenu jest tradycja i różnice kulturowo-historyczne. Europa funkcjonuje jako samodzielna jednostka cywilizacyjna, z własną historią, instytucjami i tożsamością, więc „zasługuje” na miano kontynentu.
Podział Ameryki na Północną i Południową opiera się głównie na geografii fizycznej i historycznej. Łączy je wąski przesmyk, ale różni budowa geologiczna, klimat, historia kolonizacji i dzisiejsze podziały polityczne.
Model 6-kontynentowy – który wariant?
Tu zaczyna się ciekawsza część dyskusji. W praktyce istnieją trzy różne modele 6-kontynentowe, a wszystkie bywają nazywane “sześcioma kontynentami”.
Europa i Azja jako Eurazja
W tym podejściu Europa i Azja są łączone w jeden kontynent – Eurazję. W efekcie powstaje zestaw:
- Eurazja
- Afryka
- Ameryka Północna
- Ameryka Południowa
- Antarktyda
- Australia (lub Australia i Oceania)
Ten model ma mocne uzasadnienie geograficzne: Europa i Azja nie są od siebie w żaden sposób odcięte morzami czy szerokimi pasmami górskimi. Część geografów podkreśla, że podział na Europę i Azję jest w dużej mierze kulturowy i historyczny, sięgający starożytności, a nie fizycznogeograficzny.
Ciekawostką jest, że w niektórych krajach (np. Rosja) pojęcie Eurazji ma też znaczenie polityczne i kulturowe – opisuje ogromną przestrzeń łączącą obszary europejskie i azjatyckie w jeden geopolityczny organizm.
Jedna Ameryka zamiast dwóch
Drugi popularny model 6-kontynentowy zakłada połączenie obu Ameryk w jedną całość. Wtedy układ wygląda tak:
- Europa
- Azja
- Afryka
- Ameryka (jako jeden kontynent)
- Antarktyda
- Australia (lub Australia i Oceania)
Takiego podejścia używa się m.in. w części krajów Europy Zachodniej i Ameryki Łacińskiej. Z perspektywy fizycznej można to uzasadnić tym, że obie Ameryki są połączone lądem (Przesmyk Panamski), więc tworzą jeden ciągły obszar lądowy.
Przy takim podziale częściej mówi się o Ameryce Północnej i Południowej jako subkontynentach albo dużych regionach w obrębie jednego kontynentu Ameryka.
Model bez Antarktydy w praktyce szkolnej
Istnieje jeszcze trzecia, mniej formalna wersja “sześciu kontynentów”: układ 6-kontynentowy w edukacji, w którym pomija się Antarktydę w praktycznej nauce, bo nie ma stałej ludności i państw.
W takim, mocno uproszczonym podejściu, w świadomości uczniów funkcjonuje:
- Europa
- Azja
- Afryka
- Ameryka Północna
- Ameryka Południowa
- Australia (lub Australia i Oceania)
To raczej zabieg dydaktyczny niż poważna klasyfikacja geograficzna, ale w praktyce wpływa na odpowiedzi typu „ile jest kontynentów”, zwłaszcza w młodszych klasach.
Warto zawsze dopytać: “Sześć kontynentów – ale według którego modelu? Eurazja, jedna Ameryka czy Antarktyda poza nawiasem?”
Model 5-kontynentowy – igrzyska olimpijskie i klasyka
Pięć kółek olimpijskich nie jest przypadkiem. W pierwotnej idei nowożytnych igrzysk olimpijskich przyjmowano podział świata na 5 zamieszkanych kontynentów:
- Europę
- Azję
- Afrykę
- Amerykę
- Australię (lub Australię i Oceanię)
Antarktyda została pominięta, ponieważ jest kontynentem bez stałej ludności i państw. Ten model funkcjonuje głównie w kontekście historycznym i symboliki olimpijskiej, rzadziej jako formalny podział w nowoczesnych podręcznikach.
W niektórych starszych materiałach edukacyjnych pojawiał się jeszcze uproszczony obraz świata z pięcioma “lądami”, co dodatkowo utrwaliło ten schemat w kulturze popularnej.
Inne spojrzenia: płyty tektoniczne i superkontynenty
Świat kontynentów nie kończy się na szkolnych podziałach. W geologii i naukach o Ziemi pojawiają się inne, bardziej “techniczne” ujęcia.
Kontynenty a płyty tektoniczne
Z punktu widzenia geologii kluczowe są płyty litosfery – ogromne, twarde fragmenty skorupy ziemskiej i górnego płaszcza, które przemieszczają się po bardziej plastycznej warstwie pod spodem. Kontynenty to w tym podejściu raczej obszary zbudowane z tzw. skorupy kontynentalnej, często leżące na jednej lub kilku płytach.
Przykłady komplikacji:
- Indie leżą na płycie indyjskiej, która kiedyś była osobnym “mini-kontynentem”, a dziś stanowi część Azji.
- Nowa Zelandia i otaczające ją obszary to fragment większego, w dużej części zatopionego “kontynentu” nazywanego Zeelandią.
W takim ujęciu pojęcie kontynentu robi się mniej intuicyjne, ale lepiej odzwierciedla budowę Ziemi w skali geologicznej. Dla codziennej geografii szkolnej ten model jest jednak zbyt złożony.
Superkontynenty: Pangea i spółka
W dziejach Ziemi kontynenty wielokrotnie łączyły się w ogromne całości, nazywane superkontynentami. Najbardziej znana jest Pangea, która istniała około 200–300 milionów lat temu.
Wcześniej istniały inne superkontynenty (np. Rodinia, Gondwana), a według modeli geologicznych za kilkaset milionów lat obecne kontynenty mogą ponownie zebrać się w jedną wielką masę lądową.
To perspektywa, która pokazuje, że współczesny podział na kontynenty jest po prostu chwilowym etapem w długiej historii Ziemi, a rozmieszczenie lądów ciągle się zmienia.
Jak uczą o kontynentach w różnych krajach?
Dodatkowe zamieszanie bierze się z tego, że system edukacji w każdym kraju trochę inaczej podchodzi do liczby kontynentów. Kilka przykładów:
- w wielu krajach anglojęzycznych – dominuje model 7-kontynentowy (Europa i Azja osobno, dwie Ameryki),
- w części krajów Europy i Ameryki Łacińskiej – używa się modelu 6-kontynentowego z jedną Ameryką,
- w niektórych starszych programach szkolnych – pojawiał się model 5-kontynentowy (bez Antarktydy).
Dlatego w dyskusji z osobą z innego kraju można usłyszeć inną odpowiedź na pytanie “ile jest kontynentów”, a obie będą zgodne z podręcznikiem. Nie oznacza to, że ktoś się myli – po prostu posługuje się innym modelem.
W geografii praktycznej nie liczy się “jedyna słuszna” liczba kontynentów, tylko świadomość, jakiego modelu się używa i do czego ma on służyć.
To w końcu: ile jest kontynentów?
Podsumowując, odpowiedź zależy od kontekstu:
- 7 kontynentów – najczęstsza odpowiedź w krajach anglojęzycznych i wielu współczesnych materiałach popularnonaukowych,
- 6 kontynentów – kilka różnych modeli (z Eurazją, z jedną Ameryką, czasem bez Antarktydy w praktyce szkolnej),
- 5 kontynentów – model historyczny i symboliczny (np. igrzyska olimpijskie).
Warto znać wszystkie te podejścia, bo wtedy pytanie “ile jest kontynentów” przestaje być testem z geografii, a staje się pretekstem do rozmowy o tym, jak ludzie umownie dzielą świat, żeby łatwiej go opisywać.
Najrozsądniej jest przy każdym użyciu tej liczby doprecyzować, o czym mowa – np. “w modelu siedmiu kontynentów” albo “w podziale z jedną Ameryką”. Taka precyzja od razu wyjaśnia potencjalne nieporozumienia i pokazuje, że temat został opanowany trochę głębiej niż tylko “na pamięć z mapki”.
